Nawigacja

Aktualności

Pamięć nie gaśnie. W 161. rocznicę wybuchu powstania styczniowego

22 stycznia 1863 roku wybuchło powstanie nazwane później styczniowym. I choć skierowane było przeciwko jednemu z zaborców, a walki z wojskami rosyjskimi toczono na terenie Księstwa Kongresowego oraz ziem zabranych, to pod broń ruszyli świadomi Polacy z Galicji i Poznańskiego. Szacuje się, że było wśród nich kilka tysięcy Wielkopolan.

Po upadku insurekcji, której symbolicznym kresem stało się rozbicie oddziału księdza Stanisława Brzóski w grudniu 1864 roku, na Syberię zesłano ponad 20 tysięcy powstańców. Rosjanie rozpoczęli jeszcze bardziej intensywną rusyfikację dawnego Królestwa nazywanego odtąd „Krajem Nadwiślańskim”. Weterani powstania wcześniej bądź później starali się wracać do normalnego życia. Niektórzy osiedli w zaborze pruskim, a część z nich wybrała Poznań.

Lata mijały, a szeregi byłych insurgentów przerzedzały się zgodnie z naturalnym cyklem. Niepodległej doczekała garstka spośród 200 tysięcy odważnych, którzy rzucili wyzwanie Aleksandrowi II. Odrodzona Rzeczypospolita zadbała o swoich bohaterów. To ich odwaga i niezłomność były wzorem dla młodego pokolenia. Weterani powstania otrzymali specjalne mundury oraz wojskowe awanse do stopnia podporucznika.

Zgodnie z rozkazem naczelnika Józefa Piłsudskiego powstańcom salutować powinni wszyscy wojskowi, w tym generałowie. Charakterystyczne postaci otoczonych estymą brodatych staruszków były rozpoznawalne nie tylko w czasie rocznicowych obchodów, ale i na co dzień. W ten sposób „Orędownik” wspominał zmarłego w 1937 roku Aleksandra Zarembę Cieleckiego (1849-1937) – ostatniego z mieszkających w Poznaniu weteranów:

„Szerokim rzeszom obywatelstwa miasta Poznania znana była charakterystyczna postać porucznika-powstańca (w rzeczywistości: podporucznika) z śnieżno-białą brodą, którego do niedawna jeszcze często widywano na ulicach naszego miasta”.

Jako jeden z kilkudziesięciu weteranów zamieszkiwał on w latach międzywojennych Poznań. W mieście znaleźli swoją spokojną przystań nie tylko powstańcy z Wielkopolski, ale również bohaterowie pochodzący z różnych regionów rozdartego wówczas przez zaborców kraju. I tak, znajdziemy wśród nich chociażby księcia Jana Massalskiego urodzonego w Mińsku oraz pochodzącego z Wołynia Kazimierza Pułaskiego. Oni toczyli swą walkę na ziemiach zabranych, gdzie potęga nieprzyjaciela była jeszcze większa niż w Królestwie.

Weterani po odbyciu katorgi na dalekiej Syberii lub emigracji rozproszyli się po świecie. Niektórzy dopiero dekady później wrócili na ojczystą ziemię. Ich życiorysy bywały nadzwyczaj barwne. Pochodzący z Poznania Leon Zadorski został oficerem dragonów sułtańskich i służył pod słynnym generałem Michałem Czajkowskim (Sadykiem Paszą). Przez około 40 lat pracował jako inżynier na Bliskim Wschodzie, budując m.in. kolej bagdadzką.

Z kolei Walenty Czerkawski, który na długie lata został karnie wcielony do armii carskiej, opiewał losy odchodzących weteranów w wierszach. Pod koniec życia, mieszkając już w Poznaniu pisał:

Za czyny dla kraju – nagrody nie trzeba

Lecz, gdy duch styczniowca w zaświaty odleci,

Skreślcie mu nad grobem przepustkę do nieba

„Rok 1863-ci”.

I tak się stało. Na postawionych przez Instytut Pamięci Narodowej nowych nagrobkach wykuto w kamieniu inskrypcje „weteran powstania 1863”.

Dzięki dobrej współpracy z Zarządem Zieleni Miejskiej oraz Miejskim Konserwatorem Zabytków w Poznaniu, a z inicjatywy pana Pawła Skrzypalika (Cyfrowe Lapidarium Poznania) udało się w roku 160 rocznicy wybuchu powstania styczniowego postawić trzydzieści nowych nagrobków oraz renowacji poddać jeden nowy. Dodatkowo odnowiono trzy inne groby weteranów znajdujące się w ich bezpośredniej bliskości.

Zachęcamy wszystkich, szczególnie mieszkańców Poznania, żeby w rocznicę największego polskiego powstania odwiedzili groby tych bohaterów, którzy ostatnie lata swojego życia związali z naszym miastem.

do góry