• Youtube
  • Facebook
  • Szukaj

Trzeci dzień Wyjazdu Pamięci do KL Mauthausen–Gusen i Zamku Śmierci Hartheim w Górnej Austrii – 17 czerwca 2023

17.06.2023

Zwiedzanie Miejsca Pamięci Mauthausen

Trzeciego dnia polska delegacja, w której znaleźli się członkowie rodzin pomordowanych w niemieckich obozach koncentracyjnych zlokalizowanych na terenie Austrii, udała się do Miejsca Pamięci Mauthausen (KZ-Gedenkstätte Mauthausen), utworzonego w miejscu funkcjonowania w latach 1938-1945 niemieckiego obozu koncentracyjnego. Pobyt polskiej grupy w tym miejscu był okazją do zwiedzenia całego terenu byłego obozu oraz wystawy stałej zaaranżowanej w zabudowaniach należących dawniej do KL Mauthausen. Przedstawiciele strony polskiej złożyli także kwiaty pod głównym pomnikiem upamiętniającym polskie ofiary tego obozu, a także dokonali prywatnych upamiętnień. Rodziny ofiar otrzymały również możliwość odszukania w spisach pomordowanych swoich bliskich. To zawsze wyjątkowe i pełne wzruszeń chwile. Większość z członków grupy i samych rodzin była w tym miejscu pierwszy raz w życiu, a kamienna twierdza zbudowana rękoma więźniów zrobiła na nich duże wrażenie.

Wielogodzinny pobyt w tym miejscu był także wyjątkową okazją do szczegółowego zapoznania się ze sposobem upamiętniania przez Austriaków zbrodni dokonanych przez narodowych socjalistów na terenie dzisiejszej Austrii w okresie II wojny światowej. Zabudowania KL Mauthausen, w przeciwieństwie do KL Gusen, są w pełnie zachowane i praktycznie cały teren obozu jest częścią Miejsca Pamięci. Wyjątkiem są „Schody śmierci”, które od kilku lat, są nieprzerwanie zamknięte dla zwiedzających, oficjalnie z przyczyn bezpieczeństwa. Zwiedzający mogą korzystać z przewodników audio w j. polskim, do pobrania w recepcji są również drukowane przewodniki, także w j. polskim.

KL Mauthausen 1938-1945

KL Mauthausen został założony w sierpniu 1938 r. Wtedy do tego miejsca, w okolicach kamieniołomów Wiener Graben, przybyli pierwsi więźniowie z KL Dachau. To właśnie z uwagi na bliskość wspomnianego kamieniołomu SS postanowiła zlokalizować w tym miejscu obóz, który przeszedł do historii jako jeden, obok KL Gusen, z najcięższych miejsc eksterminacji obywateli 28 narodowości, w tym głównie z Polski. Głównym zadaniem więźniów było wydobywanie kamienia, a był to jeden z najlepszych granitów w Europie.

Poprzez katorżniczą pracę osiągano także wymiar polityczny. Była to eksterminacja więźniów. KL Mauthausen obok bliźniaczego KL Gusen należały do obozów III kategorii. Zesłanie do tego miejsca było nieorzeczoną karą śmierci. „Aspołeczny” więzień polityczny (tak Niemcy nazywali m.in. najwybitniejszych przedstawicieli polskiej inteligencji), który tam trafiał, w zamyśle SS nie rokował na „resocjalizację” i miał przeżyć zaledwie trzy miesiące. To była okrutna statystyka, która zbierała śmiertelne żniwo. Od momentu powstania obozu do jego wyzwolenia w maju 1945 r., przez cały system KL Mauthausen-Gusen, który liczył ok. 100 podobozów, przeszło 190 000 osób, z czego 90 000 zmarło lub zostało zamordowanych. Najliczniejszą grupę wśród ofiar stanowili Polacy.

Uczestnicy w zadumie i skupieniu odwiedzili krematorium, gdzie zapalili znicze, zwiedzili wystawę stałą oraz złożyli kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym polskie ofiary. Zapoznali się także z historią tego przerażającego miejsca.

Wizyta w miasteczku Mauthausen

U podnóża KL Mauthausen znajduje się miasteczko, od którego obóz przyjął swoją nazwę. Malownicza miejscowość od momentu wybudowania obozu w 1938 r. już na zawsze będzie kojarzyć się z tym okrutnym miejscem. Uczestnicy udali się na miejscowy rynek, gdzie znajduje się charakterystyczna rzeźba naturalnej wielkości sarenki, wykonana z pochodzącego z okolicznych kamieniołomów granitu. Z rzeźbą tą wiąże się wyjątkowa historia z polskim akcentem.

Sarenkę wykonał Stanisław Krzekotowski (1921-1996), polski więzień niemieckich obozów koncentracyjnych zlokalizowanych na terenie Niemiec i dzisiejszej Austrii. Utalentowany artystycznie i pochodzący z Poznania Stanisław Krzekotowski, był mistrzem kamieniarskim, który 20 kwietnia 1940 r. został przez niemieckie władze okupacyjne aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym Fort VII w Poznaniu na terenie okupowanej Polski (KL Posen). Z Poznania przeniesiono go do KL Dachau (Niemcy), a w dalszej kolejności do obozów koncentracyjnych: Mauthausen i Gusen (Austria), gdzie pracował niewolniczo w tamtejszych kamieniołomach.

Kierujący pracami kamieniarskimi w KL Gusen Johann Prinz w 1943 r. zauważył i docenił zdolności manualne Stanisława Krzekotowskiego, powierzając mu wykonanie rzeźby przedstawiającej sarnę. Miała ona ozdobić ogród komendanta obozu koncentracyjnego w Mauthausen Franza Ziereisa. Rzeźba została wykonana i umieszczona w miejscu przeznaczenia. Podczas wyzwolenia obozu przez Armię Amerykańską w maju 1945 r. ogród Ziereisa zniszczono, jednak rzeźbę oszczędzono, dzięki wstawiennictwu syna kamieniarza z KL Gusen Johanna Prinza juniora.

Stanisław Krzekotowski po wyzwoleniu KL Gusen chciał podarować Prinzowi sarenkę, jednak ten rzeźby nie przyjął. Sarenka została przeniesiona do miasteczka Mauthausen i umieszczona na skwerze przed tamtejszym urzędem gminy. Dzieje rzeźby były na tyle charakterystyczne na tle brutalnej codzienności obozu koncentracyjnego, że wiedza o nich była przekazywana kolejnym pokoleniom. W 1998 r. podczas rocznicowych uroczystości upamiętniających wyzwolenie obozu, które nastąpiło 5 maja 1945 r., doszło do spotkania córki Stanisława Krzekotowskiego i wnuka Johanna Prinza. Owocem spotkania było uzupełnienie dotychczasowej wiedzy na temat rzeźby i wskazanie nazwiska jej autora, którego Johann Prinz nie pamiętał.

Staraniem rodziny Prinzów udało się zrealizować życzenie Stanisława Krzekotowskiego, przekazane przez jego córkę Barbarę, aby obok rzeźby stanęła tablica informacyjna. Zawiera ona następujący opis: Stanisław Krzekotowski, mistrz kamieniarski, więzień Fortu VII, obozu koncentracyjnego Dachau i Gusen, ukochany mąż, ojciec, dziadek i pradziadek, żył 75 lat.

Tablica od lat jest miejscem, które odwiedzają uczestnicy wszystkich Wyjazdów Pamięci. Stała się w pewnym sensie symbolem, który został uwieczniony także na koszulkach noszonych przez uczestników wyjazdu. Na zakończenie pobytu uczestnicy zobaczyli stację kolejową w Mauthausen na której wysiadali przybywający do obozu więźniowie, także z Polski. Drogę ze stacji do obozu koncentracyjnego wspominali po latach jako jedną z najcięższych jaką przeszli w życiu. Wielu z nich nie dotarło nigdy do kamiennego zamku, będąc zakatowanym przez strażników z SS lub rozszarpanym przez ich psy.

Ruiny Zamku Spielberg – wykopaliska archeologiczne w Gusen

Z obozem koncentracyjnym Gusen związana jest jeszcze jedna niezwykła historia. Jesienią 1941 r. komendant KL Gusen Karl Chmielewski, zwany „diabłem z Gusen”, ogłosił na jednym z apeli, że poszukuje ochotników-archeologów do nowego komanda. Początkowo, wietrząc podstęp, nikt z więźniów się nie zgłosił. Z czasem jednak okazało się, że w okolicach Gusen mają być prowadzone badania archeologiczne i w oparciu o tę wiedzę dzięki pracy Władysława Gębika i Kazimierza Gelinka powstało specjalne komando Spielberg. Początkowo, głównie z uwagi na znajomość łaciny, zostało ono zasilone przez 27 księży więzionych w Gusen. Po ich przeniesieniu do KL Dachau, dzięki wytężonej pracy głównie Władysława Gębika, do komanda trafiło bardzo wielu polskich więźniów. Komando to z racji prowadzenia specyficznej działalności dawało wycieńczonym więźniom szansę na przeżycie.

Celem tego komanda, które było jednym z wielu komand Gusen, było prowadzenie prac wykopaliskowych w oddalonych o 3 km od obozu koncentracyjnego w Gusen, ruinach zamku Spielberg. Z komandem Spielberg związane jest utworzenie w Gusen zrębów tajnej polskiej organizacji, która postanowiła sobie za cel ocalenie życia i godności ludzkiej w Gusen. Na czele tajnej organizacji stanął Władysław Gębik, przedwojenny dyrektor polskiego gimnazjum w Kwidzyniu. Wkrótce odegra on ogromną rolę w społeczności polskich więźniów.

W ruinach zamku Spielberg polscy „archeolodzy”, którymi byli w większości nauczyciele, amatorzy, przedstawiciele wolnych zawodów, dokonali spektakularnych odkryć archeologicznych na skalę światową. Nie to w tym było jednak najważniejsze. Ruiny zamku, który postanowiła odwiedzić polska delegacja skrywają więcej tajemnic. To tam zaangażowani w działalność konspiracyjną Polacy kierowali najbardziej wycieńczonych więźniów. Wszystko po to, by doszli do sił i mogli przetrwać KL Gusen. Tam także powstawała poezja gusenowska, która podtrzymywała na duchu tysiące z nich. To właśnie tam Włodzimierz Wnuk napisał wiersz „Dla nas słońce nie zachodzi”, a Lubomir Szopiński skomponował do tych słów melodię. Tym sposobem stała się ona „Pieśnią Gusenowców”.

Wizyta w tym miejscu była miłym akcentem Wyjazdu Pamięci 2023. Dzięki temu ten mało znany epizod z historii KL Gusen mógł zostać zaprezentowany szerszemu gronu.

Zob. też A. Prinke „Ocaliła go archeologia: Działalność badawcza Kazimierza Gelinka (1882-1969) jako więźnia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen (Górna Austria) w latach 1940-1945, Przegląd Archeologiczny, t. 59, 2011.

 

 

do góry